Menu

Ojciec Wwwirgiliusz
chowa dzieci swoje

Mojemu tacie

Nocne sceny z życia małżeńskiego

ojciec_wwwirgiliusz

Są dialogi na ziemi i niebie, o których nie śniło się nawet Bergmanowi, ani scenarzystom (nie odpoczywają w pokoju) Klanu. Gdyby wasze ucho przyłożyło się mocno i ciasno do jednego ze współczesnych mieszkań, to taką rozmowę udałoby się wam zarejestrować:
(szuranie stóp po podłodze, dźwięk otwieranej lodówki)
- Nie wyjadaj z lodówki, kochanie!
- (do siebie) Ku, wróć, ja pie, wróć... Zainstalowała w lodówce odtwarzacz? Zwidy? Odrypało mi? Przecież wypiłem tylko trzy piwa. (głośniej) Idź precz duchu nieczysty. Idź precz, bo cię księdzem Międlarem poszczuję!
- Gruby nie wygłupiaj się, nie można po trzech piwach tak bredzić.
- Słyszę, cię, ale nie dochodzisz z lodówki. Gdzie jesteś?
- W salonie. Zamykaj lodówkę i nie wyżeraj.
(szuranie stóp po podłodze)
- Dobra, dobra. Czekaj idę do ciebie. Co ty tu robisz?
- Nie mogłam spać więc oglądałam zdjęcia w aparacie.
- Tym z największą kartą pamięcią na świecie? Która kosztowała więcej niż mój ślubny garnitur?
- Nie wkurzaj mnie. Siadaj i oglądaj. Widzisz?
- Co?
- Jacy kiedyś byliśmy szczęśliwi.
- Teraz też jesteśmy.
- Nie jesteśmy. I jacy byliśmy młodzi. Zobacz gruby, ty nie byłeś taki gruby.
- Nie widzę tu grubych. Kupujesz mi pogrubiające piżamy. A wtedy też światło korzystnie padało.
- Ja jaka piękna byłam. Jaka byłam wypoczęta. Ładna, młoda buzia. Szczęśliwa. Byliśmy tacy szczęśliwi. Tacy szczęśliwi. Teraz już nie jesteśmy.
- Jesteśmy przecież.
- Nie jesteśmy gruby, nie wkurzaj mnie. Zabiegani, zmęczeni, mijamy się. Mijamy się jak turyści. Smutne to. Tak szybko się to stało. Przecież nie jesteśmy starzy. Jeszcze wcale nie jesteśmy aż tacy starzy. A jednak jacyś zgorzkniali, zmęczeni tym życiem. Nie umiemy się cieszyć sobą. Cieszyć życiem.
- Ja umiem przecież.
- Gówno umiesz, nie denerwuj mnie! Jak się cieszysz życiem? Powiedz. Tylko całym zdaniem.
- Normalnie się cieszę. Bo trzeba się umieć cieszyć z małych rzeczy.
- Jakich?
- Na przykład, że podczas ostatniej aktualizacji lodówka się nam nie zawirusowała.
- Lodówka to nie wszystko.
- Nie, ale też nie mało. Musieliśmy wziąć na raty.
- Nie rób sobie jaj. Ja poważnie z tobą rozmawiam. Chciałabym kiedyś jeszcze być szczęśliwa tak jak na tych zdjęciach. Piękna, młoda. Z kochającym, romantycznym mężem. Myślisz, że to jest jeszcze możliwe? Czy już upłynęło zbyt wiele czasu?
- Tak.
- Co tak?
- Tak. To możliwe.
- Skąd wiesz. Czuję, że od tego czasu upłynęły lata świetlne, że już nie ma dla nas ratunku. (podnosi głos) Co ty robisz, do cholery ciężkiej. Nie wyrywaj mi aparatu. Jeśli skasujesz mi zdjęcie, choć jedno zdjęcie to wiedz, że cię zabiję, a potem się z tobą rozwiodę.
- Nic nie kasuję. Nic nie skasuję. Wyświetlam tylko informacje o  pliku. Tak, tak właśnie myślałem. Nie lata świetlne temu, tylko 25 sierpień tego roku. Nawet pół roku nie minęło.
- Mówiłam. W ogóle nie jesteś już romantyczny.

Na karnym jeżyku oskarżonych

ojciec_wwwirgiliusz

Proszę wstać, kiedy sąd mówi do oskarżonego. Czy oskarżony przyznaje się do zarzucanych mu czynów?; to jest do wielokrotnego plucia i lżenia swoich rodziców słowami mama-kupa i tata-kupa? Czy oskarżony przyznaje się, że poddawał swoich bliskich torturze odbierania snu poprzez szarpanie, wkładanie palców w oczy, uszy, nos oraz gryzienie? Czy oskarżony zdaje sobie sprawę, że są to praktyki nielegalne i w każdym cywilizowanym kraju uważane za nieludzkie?

Matka oskarżonego zeznała, że w nocy z piątku na sobotę oskarżony wielokrotnie i uporczywie wyłączał matce oskarżonego telewizor; a następnego dnia podczas ważnego dla matki oskarżonego spotkania towarzyskiego, w którym uczestniczył przełożony matki oskarżonego, oskarżony wpadł do pomieszczenia typu salon (który uprzednio zdewastował marząc ściany kredkami świecowymi) z opuszczonymi spodniami oraz majtkami krzycząc głośno "DZIEŃ DOBRY KUPO?"

Ojciec oskarżonego złożył w sądzie jako dowód protokół zniszczenia mienia to jest komputera służbowego, który oskarżony zalał napojem chłodzącym z dużą ilością cukru twierdząc, że sprzęt był spragniony i oskarżony chciał go napoić. Czy oskarżony chce wysokiemu sądowi wmówić, że nie wie, że komputer nie może być spragniony? Czy oskarżony przyznaje się do odpowiedzialności za rysy oraz wgniecenia na samochodzie powódki i powoda? Czy młotek, którym wyżej opisane wgniecenia i rysy zostały wykonane, jest  nadal w posiadaniu oskarżonego? Niech oskarżony odda młotek konwojentowi.

Przywołuję oskarżonego do porządku. Niech oskarżony przestanie płakać. Niech oskarżony wyjmie paluchy z nosa, bo to jest obrzydliwe. Niech oskarżony tego NIE ZJADA! FUJ!!! Sąd zarządza 15 minut przerwy!


(po przerwie)
Proszę wstać. Sąd ogłosi wyrok. Sąd uznaje oskarżonego winnym większości czynów, o które oskarżony jest oskarżony. Proszę, aby oskarżony nie wytykał języka. To nie polepszy sytuacji skazanego. Skazanego bo niniejszym, na mocy danego mi prawa, skazuję oskarżonego na kilkanaście lat ciężkiego rodzicielstwa. Wyrok zostaje zawieszony do czasu, aż skazany osiągnie pełnoletność, zdolność kredytową i stałą pracę. Może być na śmieciówce. Od wyroku nie przysługuje oskarżonemu odwołanie. W żadnym trybie. Zamykam rozprawę!

Pierwszy test produktowy

ojciec_wwwirgiliusz

Kurtkę otrzymałem w ramach pilotażowego programu: weźcie te rzeczy i się odpieprzcie. Niemiecka gospodarka runęłaby, gdyby wszystkie nasze roszczenia spłaciła w gotówce. Powstała więc propozycja wypłat w naturze, to jest w niemieckich produktach. Rząd polski zgodził się na ten supertajny program pilotażowy i starannie wyselekcjonował tych, którzy otrzymali produkty do testowania i upewnienia się, czy są dostatecznie dobre dla naszych rodaków. Blogerzy, vlogerzy i trolle związane z rządem otrzymały Mercedesy i Passaty, a także telewizory i drogi sprzęt kuchenny. Mnie (nie narzekam) zaś trafiła się kurtka żołnierza Bundeswery. Przedstawiam wam więc test produktu.

 
PARKA KURTKA WOJSKOWA 2w1 BW BUNDESWEHR 56

 

IMG_6981

Jak głosi dumna nazwa oraz jak pokazuje powyższy obrazek jest to parka, a nawet ja wiem, że jest to supermodne. Zresztą nosi ją ileś tam tysięcy niemieckich mężczyzn no więc to cymes prosto z zachodu. Muszę przyznać, że katuję ją od wiosny. I ją kocham. Oto powody:

Jest w kolorze nijakim. Jeśli położysz się w tej kurtce w lesie czy na polu, to możesz mieć pewność, że po chwili zaczną w tobie ryć dziki, albo zajrzą pod pachę grzybiarze w poszukiwaniu dzikich pieczarek. To jest dokładnie taki kolor jaki najbardziej cenię. Paleta kolorów ziemi to jest moja paleta. Królowa Matka go nienawidzi. Mówi, że w co bym się nie ubrał i tak będę za trzydzieści minut wyglądać jak menel. Coś w tym jest. Ale czy człowiek, który ma na sobie kurtkę niemieckiego żołnierza może wyglądać na menela? Powiedzcie to Angeli Merkel cwaniaczki!

Niebywała praktyczność. Odpowiednia długość, przemyślany krój, chroni moje czułe nerki nawet przy wietrze od Warszawy (czyli Wschodu), a jednocześnie daje pełną swobodę ruchów, nawet na rowerze. Uwielbiam jej głębokie kieszenie. Zobaczcie, do każdej z nich wchodzi flaszka piwa (bystre oko dostrzeże, że to czeskie. Wiadomo z kim oni się kumali od zawsze) a nawet litr chorwackiego wina. To oczywiście od święta, kiedy wyskoczyłem rowerkiem do składu z piwem zbyt drogim (kraftowym), z tyłu siedzi młody, a przedni bagażnik mam zapchany zakupami. Pan w sklepie z piwami zbyt drogimi (kraftowymi) wręcza mi dwa sakramentalne piątkowe piwka (może kiedyś napiszę jakie), a ja wpycham je do kieszeni. Na co dzień każda z kieszeni mieści czapkę, szalik i rękawiczki, które wręcza mi Królowa Matka przed wyjściem. Do drugiej wkładam kanapkę i pudełko z obiadem do pracy. Dobrze to niemieccy sztabowcy wymyślili. Podejrzewam, że niemieckie możdzierze są tak skonstruowane, że po rozłożenie ich na części, można każdy wsadzić do kieszeni dwóch maksymalnie trzech żołnierzy.

IMG_6985

Prostota i uniwersalność. Zobaczcie te guziki. Porządne ale bez wydziwów. Królowa Matka ich nienawidzi. Ja przeciwnie. Na początku myślałem, że te przyszyte do mankietów mają nadajniki radiowe. Nie mają. Może te z wyższami szarżami. (Nie narzekam!)

IMG_6984

Ponadczasowy design. Praca, podróż do teściów, radosny powrót z podróży do teściów...A także teatr, wywiadówka, odbiór nagrody literackiej, raut w ambasadzie, ciamajdan...Nawet atak na cytadelę, obrona okopów Woli... Wszędzie czułem (albo czułbym się) równie dobrze, naprawdę bardzo dobrze -ciepło, praktycznie i modnie ubrany. W końcu to parka. Oryginalna niemiecka, na niemieckich podzespołach. Szyta przez osoby z niemieckim obywatelstwem. Dlatego gdziekolwiek nie pójdę w niej, zawsze mam doskonały nastrój odpowiednio do okazji ubranego człowieka i nawet wymówki Królowej Matki, żeby chyba mnie pokulsonowało, nie są w stanie wyprowadzić mnie z równowagi.

Niemiecka technika. Tym zamkiem (tak podejrzewam) da się naprawić niemiecki czołg, niemiecki moździerz i niemieckiego passata. A także otworzyć puszkę z paprykarzem szczecińskim. On się nie zacina, on się nie urywa, on się krzywo nie łączy. On działa.

IMG_6983

Ciepło, zimno? Jest podpinka. Łatwo się zakłada. Jeszcze łatwiej zdejmuje. Przekonuję się o tym za każdym razem gdy ją montują, bo zaraz stwierdzam, że jest mi w niej za gorąco. Lubię jednak świadomość, że gdybym pod gdzieś hen pod Stalingradem wykopał sobie w śniegu jamkę, to mógłbym w niej spać dwie noce. Królowa Matka umyła nią kiedyś podłogę, bo wzięła ją za mopa i twierdzi, że do tego nadaje się najlepiej. Może się na to zgodzę, ale za jakieś 45 lat, albo najlepiej po śmierci. Mogę dokonać odpowiedniego zapisu w testamencie.

IMG_6986

 

Niemiecka chemia. Zobaczcie ten skład. Zobaczcie (powtórzenie celowe) ten skład! Godny Nawałki!!! Nawet zawiera włókna pochodzenia roślinnego. Czyli już właśnie wyprzedziła 3/4 ofert w modnych sklepach. Kosztuje (sprawdziłem na Allegro) tyle co 10 piw zbyt drogich (kraftowych). I to łączy się kolejną zaletą.

 IMG_69871

Strzelana seriami. Jeśli z niej wyrosnę (przytyję), jeśli będzie mi za duża (bo wezmę w programie wycięcia żołądka i części mózgu w celu ograniczenia obżarstwa i piwa zbyt drogiego), jeśli naprawiając czołg usmaruję ją smarem i nawet Królowa Matka nie będzie umiała wywabić tej plamy, jeśli na ćwiczeniach z obrony terytorialnej, zawistni koledzy od Macierewicza potną mi ją bagnetami (polskie kurtki wojskowe nie umywają się do mojej), to po prostu... kupię sobie nową. I już! Najbardziej na świecie nie lubię przyzwyczajać się do nowych rzeczy. Najbardziej na świecie nienawidzę wyrzucać ukochanych kurtek. Budrysówka kupiona przed studniówką, która wylądowała w śmieciach, śni mi się po nocach. Odgłos gdy kurtka duńskiego marynarza zsuwa się do kontenera PCK do dziś dźwięczy mi w uszach. Ich w nowej wersji kupić się nijak nie dało. Moją poniemiecką kurtkę TAK!

 IMG_6988

Jesteś z działu marketingu? Masz firmę? Chcesz, żebym zrobił to samo z Twoim produktem? Na pewno się dogadamy! Napisz ojciec_wwwirgiliusz@gazeta.pl. Pełne zaangażowanie i pełen subiektywizm gwarantowane!

 

Tata w podróży służbowej

ojciec_wwwirgiliusz

Zacznijmy od oddania sprawiedliwości. Staropolskie przysłowie powiada, że  kobieta podtrzymuje trzy ściany domu, a mężczyzna jedynie czwartą. No to wizualizujcie sobie sobie nasz dom jako salę kolumnową u jakiegoś cholernego dalekowschodniego satrapy. Wizualizujcie sobie Królową Matkę jako skrzyżowanie Sziwy, Atlasa i ośmiornicy, które własnymi licznymi rękoma te kolumny zastępuje. Ja zaś odpowiadam za 2 maksymalnie 3 boczne filarki, bez znaczenia strategicznego. Jednym z nich są poranki. Poranki należą do mnie. To ja budzę, ubieram, karmię, negocjuję, pocieszam, motywuję, namawiam, ekspediuję. Jestem jednoosobowym sztabem generalnym, kwaterą główną, podczas gdy ich ciała są pogrążone w śpiączce, fale mózgowe wykazują identyczną aktywność jak podczas śmierci klinicznej mój pracuje pełną parą.

A gdy wyjeżdżam, zmuszony do tego przez pracę (albo czasem przez zew gór, przy okazji pozdrawiam Cię Arku) to wszystko to pozostaje na głowie Królowej Matki. Wtedy ona musi do wizerunku Sziwy przyczepić jeszcze Sziwę poranną. Ja zaś mogę się pławić w porankach bez dzieci. I pławię. Teoretycznie. Bo w praktyce zegar biologiczny tyka. Tiku-tiku-tak, tiku-tiku-tak, tiku-tiku-tak. Aż się zatrzymuje na godzinie 6:44

6:44

Za minutę zadzwoni budzik. To znaczy normalnie, bo teraz przecież leżę w hotelowym/schroniskowym łóżku. Zazwyczaj budzę się chwilę przed budzikiem i wyłączam go zanim zdąży wydać z siebie choćby jeden, jedyny pisk. Ciekawe czy Królowa Matka wyłączyła...

6:45

Powinienem właśnie się budzić, a tu szach mat! Ja jestem już do połowy ubrany. Mam przewagę nad planem całe 40 sekund. Ciekawe czy Królowa Matka też ma. Pewnie nie. Pewnie przewraca się na drugi bok...

6:46

Normalnie o tej porze nastawiam mikrofalówkę na 50 sekund. Tyle potrzebuje mleko, żeby uzyskać temperaturę akceptowalną przez Miłego Młodego Człowiek.

6:55

Oleńka otwiera oczy po raz pierwszy i po raz pierwszy pada nieprzytomna na poduszkę.

6:59

Miły Młody Człowiek robi siku. Wycieram podłogę i włączam mu telewizor. Tak będzie go łatwiej ubrać. Ciekawe czy Królowa Matka wie, że rano najbardziej lubi rypnąć sobie Super Strike's?

7:05

MCC jest już ubrany. Supa Striker's są na pokładzie ich odrzutowca. Oleńka natomiast zasypia podczas ubierania się po razu drugi. Czy Królowa Matka będzie pamiętać, że Oleńka najbardziej boi spóźnić się na angielski, a jest zbyt zasapana, żeby wiedzieć, że dzisiaj nie ma angielskiego? Każdego ranka straszę ją angielskim, który jest tylko raz w tygodniu i każdego ranka to działa.

7:10

Królowa Matka odmawia wyjścia z łóżka po raz trzeci. Gdy grożę konfiskatą kołdry nazywa mnie złym, nieczułym członkiem. To już dziesiąty raz w tym tygodniu (każdego ranka przynajmniej raz). Jeśli teraz nie wstanie to będą w duuużych opałach. Czarnych, duuużych opałach

7:20

Mówię Oleńce, że za 10 minut powinna schodzić po schodach, jeśli chce zdążyć na autobus. Chyba zrozumiała, co do niej dotarło. Supa Striker's się kończą, negocjujemy inną, krótką bajkę, po której MMC zgodzi się opuścić budynek. Przy okazji zakładam mu buty. Królowa Matka w tym czasie normalnie pije kawę. Lepiej wtedy nie zbliżać się do niej na długość ręki, ani zasięg słów powszechnie uznawanych za obelżywe. Czy ona już wstała, do cholery?


7:30

Oleńka ponaglona 20. raz wychodzi. (zapomnianą) Kanapkę i czapkę rzucam jej tradycyjnie przez balkon. Będę jutro musiał pójść do sąsiadów, bo czapki nam się kończą. Próbowaliście kiedyś trafić czapką w dziecko na chodniku z trzeciego piętra?

7:40

Miły Młody Człowiek pod wpływem założenia kurtki zapada na tajemniczą chorobę. Kręgosłup przestaje mu działać i nie jest w stanie utrzymać go w pionie. MMC zwiesza się na mnie utrudniając mi zakładanie. Czuję się jakbym był taką córką leśniczego i rozbierał swojego pijanego męża (także) leśniczego po wielkich łowach na Szyszkę, pardon dla Szyszki. Tylko rozbierać jest łatwiej a pijany leśniczy mniej się wierzga. Nikt jednak nie mówił, że będzie łatwo. Tylko czy Królowej Matce też to powiedziano?

7:45

Wszyscy powinni być już w drodze. Wysyłam pierwszego sms-a o treści "I co udało się?". Królowa Matka odpowie dużo później. Okazuje się, że wstali trochę później, ale to nic, bo wszystko się udało.

Jestem im kompletnie niepotrzebny.

Pan deseczka

ojciec_wwwirgiliusz

 Bo dobry Bóg zrobił co mógł, teraz trzeba wezwać fachowca.Ba! Tylko jakiego? Wiadomo, że z polecenia, wypróbowanego. Znalezienie takowego często jednak graniczy z poziomem trudności jaki sprawia uszatemu kurduplowi przejście przez ogarnięty wojną świat z dziwnym urządzeniem na szyi bardziej złośliwym niż rozładowujący się smartfon, a potem wrzuceniem go do wulkanu. Czyli, że trudne.  Jerzy Pilch w pewnym filmie z pewnym posłem na sejm w roli głównej raczył stwierdzić o mężczyźnie polskim, że jak się nie jest impotentem, to już się jest w pierwszej lidze. Podobnie z fachowcami. Jeśli odbiera telefony, przychodzi na termin, a efekty pracy nie zawalą się zanim opuści naszą klatkę schodową, to już jesteśmy gotowi obwołać go mistrzem świata w jego kategorii. Jak się już znajdzie takiego białego kruka, jednorożca, to telefon zazwyczaj mamy zapchany innymi. Tymi, którzy po drodze odpadli. I robi się bałagan, a potem, jak rura walnie, dzwonimy po złego. Ktoś powie, że można ich po prostu kasować. Błąd! Wtedy w sytuacji kryzysowej, ryjąc po necie, pytając w rozpaczy znajomych na FB można nadziać się tego samego fiu..fiu bździu w głowie. W telefonie mieć trzeba, właśnie po to, żeby już więcej nie zadzwonić!

Dlatego ja wprowadziłem genialnie prostacki system oznaczania fachowców. Nazwiska i imiona nie są nam do niczego potrzebne. Zostawmy jest ministrowi Ziobrze. Ja zaś piszę czym się zajmuje dany pan, a kiedy sobie na to zasłuży, nadaję mu odpowiedni przydomek. Identycznie jak lud nadawał królom (Sprawiedliwy lub Krzywousty). Dzięki temu, jeśli po pół roku szukam fachowca, to nie nie muszę sobie przypominać, jak on się nazywał, bo co to w ogóle mnie obchodzi? Ważne, czym się ten człowiek zajmuje i jak to robi. Podzielę się więc moimi opisami, może i Wam pomogą uporządkować świat ludzi, którym zawdzięczamy, że nasze mieszkania wyglądają jak wyglądają:

- Elektryk, szybko przyjeżdża, ale niezbyt miły

- Pan Deseczka, ten od 3 razy poprawianego progu

- Pan od wody, nadaje się tylko do kibla

- Hydraulik, upewnić się że Królowej Matki nie ma w domu (to długa historia, która nie mieści się ani w polach przeznaczonych na opis w telefonie, ani w głowach niejednego filozofa, w każdym razie KM powiedziała, żeby się jej na długość ręki z zaciśniętym w niej nożu nie pokazywał)

- Fajni malarze, ale schować wódkę

- Złota rączką, choć bardziej brązowa i przy tym erotoman gawędziarz

- Od drzwi balkonowych, nigdy więcej!

- Cieknący karcher

- Od drzwi balkonowych, co nie ma swoich narzędzi (niech odda mój klucz 10)

- Fachowiec od niczego, upierał się, że podkład wystarczy do pomalowania balkonu

- Cykliniarz z pizdą (sic!) na oczach

- Lakiernik daltonista

- Tynkarz dwa dni później

- Murarz poeta lamentacyjny

IMG_6882

 A w ogóle to najlepszym fachowcem od wszystkiego jest oczywiście Królowa Matka. Ona zna się na wszystkim. Wie, jak powinienem trzymać śrubokręt oraz wiertarkę. Wie, który klej montażowy jest najlepszy. Zawsze, przy każdej pracy domowej stoi za mną murem i pokazuje palcem, co robię źle.

 

© Ojciec Wwwirgiliusz
chowa dzieci swoje
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci