Menu

Ojciec Wwwirgiliusz
chowa dzieci swoje

Mojemu tacie

dzieci śmieci

Radykalny front wyzwolenia kuśki

ojciec_wwwirgiliusz

Czasem lubię patrzeć na statystyki odwiedzalności tego bloga -  kto też i po jakich słowach kluczowych do mnie zagląda. Niezbyt liczna ale barwna na pewno i ani chybi głęboko rozczarowaną grupą muszą być ci, którzy trafili do mnie szukając frazy "kutas ojca". Chodzi oczywiście o tę notkę , w której pojawia się ojciec (za którym tęsknię) i kutas, w kontekście  kutasa pierwszej wody, jako jednego z bardziej ulubionych epitetów mojego wielkiego poprzednika (w średniowieczu mawiali, że jesteśmy karłami, którzy stoją na karkach przodków olbrzymów, ). Jakże biedny, jakże sfrustrowany musi być ten spragniony pornograficznych scen osobnik, który spodziewających się kazirodczych wątków trafia do mnie, aby zostać uraczony tym co zazwyczaj serwuję, czyli w sumie nie wiadomo do końca czym.
frustracja
Dzisiaj będzie podobnie. Tytuł obiecujący, a reszta? Szkoda gadać... Bo syn zapisał się do radykalnego frontu wyzwolenia kuśki. Chwila nieuwagi i chłopak ściąga spodnie oraz gacie, aby paradować z gołym dupskiem i nie tylko. Mamy z Królową Matką  nadzieję cichą, że to tylko taka faza w rozwoju psychicznym, która każe mu się upodabniać do orangutana. Miły Młody Człowiek jest w tym niesamowicie konsekwentny i wyraźnie widać, że gdyby mu tylko na to pozwolić, to chodziłby tak cały boży dzień. Nawet na zewnątrz. Założyłby tylko kurtkę, a nawet czapkę, bo jak zimno to na ubieranie się zgadza. Od pasa w górę. Zapiąłby się starannie pod szyję, bo jak jest zamek to musi być zamknięty, a jak są guziki to muszą być w swoich dziurkach, ale gołą dupę zostawił.
Próbujemy z tym walczyć. Choć bez pomysłu i przekonania, bo ubieranie na siłę trwa długo, a rozbieranie (jemu) zabiera sekundy. Jesteśmy nieugięci tylko jeśli trzeba wychodzić z domu, albo jak ktoś nas odwiedza. Wczoraj, gdy zadzwonił domofon zapowiadający elektryka, który miał usunąć usterkę zdesperowana Królowa Matka zakrzyknęła "Ubieraj gacie, bo kuśkoucinacz idzie". Pomogło. Zastanawiam się tylko, co będzie, gdy Miły Młody Człowiek opowie w przedszkolu o tym wszystkim. Jeśli więc nagle zamilknę to wiedzcie, że płacę więzieniem za zamiłowanie do staropolszczyzny.

 

Statystyki (nie)meczowe

ojciec_wwwirgiliusz

Pewnie zauważyliście, że właśnie odbywają się finały Mistrzostw Europy w piłce nożnej. ;-) Upływają nam one pod znakiem statystyk. Dziennikarze każdego dnia raczą nas wyrafinowanymi danymi. Liczba podań, liczba podań celnych, liczba strzałów, liczba strzałów celnych, liczba strzałów celnych i gróźnych, liczba przebiegniętych kilometrów… Pomyślałem sobie, że ja też jeden z naszych wspólnie  (rodzinnie) obejrzanych meczy podsumuję z punktu widzenia chłodnej statystyki. Przed państwem mecz Polska kontra Szwajcaria w kilku liczbach.

 

repka

4 minuty, 23 sekundy i 3 setne sekundy trwała awantura połączona ze wzajemnym obwinianiem się i jednoczesne poszukiwanie pilota do dekodera, bez którego nie można było przełączyć kanału na odpowiedni. Jak się już udało włączyć mecz, to ten fakt się nie spodobał Miłemu Młodemu Człowiekowi, który się rozryczał, domagał ponownego włączenia ukochanej bajki i uspokoiło go dopiero odpalenie youtube'a na komputerze (straciłem dzięki temu dwie fajne akcje).

121 sms-ów wymieniłem z kolegami oraz zapalczywie kibicującą mamą. Mama najchętniej by w ogóle zamykała oczy przy trudniejszych momentach i tylko czytała sms-y ode mnie, czy się udało.

43 razy Oleńka zadała pytanie, z którego wynika, że nadal nie rozumie, co to znaczy aut.

21 razy Oleńka zadała pytanie, z którego wynika, że nadal nie rozumie, co to znaczy korner.

15 razy Królowa Matka podważyła kompetencję sędziego głównego słowami, które nie przystają do kobiety z wykształceniem wyższym, nie będącej posłanką na sejm.

10 razy zaprotestowałem tłumacząc dlaczego nie uważam, żeby Lewandowski był łajzą, a Milik miał organ żeński (na „p”) na oczach.

7 razy zmuszony byłem do interwencji w obliczku ataków złości MMC to jest do odświeżenia strony na youtube, wyboru nowego filmu lub ustawienia odpowiedniego kąta ekranu.

5 razy Miły Młody Człowiek wywalił miskę z orzeszkami wprost na podłogę.

2 razy nie upilnowałem butelki z piwem, na którą polował MMC. Za drugim razem musiałem przebrać spodenki. Co było kompletnie bez sensu:

 

 

Szkoła żon, szkoła mężów

ojciec_wwwirgiliusz

Na pewno je znacie. Osobiście lub słyszeliście o znajomych. Ma być bardziej sprawiedliwie, mniej stresująco. Dzięki nim ma być dokładniej, lepiej oddając rzeczywistość, która przecież zawsze jest złożona. Zawsze skomplikowana. Czy ktoś się już domyśla? Tak, tak. Chodzi o słynne oceny opisowe. Oleńka właśnie otrzymała taką jedną. Jest naturalnie napisana z szablonu. Nauczyciel przykłada szablon i z pomocą odpowiedniej ilością słów „zawsze”, „nigdy”, „często” i temu podobnych tworzy obraz osiągnięć naszego dziecka.  Pomyślałem sobie, że to fajne. I postanowiłem zrobić Królowej Matce niespodziankę zawieszając jej na lodówce osobiście spreparowaną ocenę opisową. Brzmiała ona dokładnie tak:

Królowa Matka - ocena klasyfikacyjna opisowa roczna

Małżonka pilnie tworzy zasady panujące w naszym domu. Choć nie zawsze ich przestrzega. Na ogół jest miła. Powiedzmy, że dość miła. Ma spore kłopoty z punktualnością. Zawsze jednak prezentuje ciekawe wytłumaczenie, dlaczego pobyt w centrum handlystycznym przeciągnął się. Bardzo dba o swoje dzieci, ale mogłaby dbać lepiej o swojego męża i okazywać większą wyrozumiałość dla jego drobnych słabości. Czasem popada w konflikty z resztą domowników, a wtedy ma problemy z kontrolowaniem swoich emocji. Zdarza jej się używać słów powszechnie uważana za obelżywe. Negatywnie reaguje na uwagi, aby zwalniać hamulec ręczny, zanim zdejmie nogę ze sprzęgła w samochodzie. 

wywiadowka

Królowa Matka ocenę przeczytała, ale nie dało po sobie poznać, czy jej się spodobała. Natomiast następnego dnia znalazłem na lodówce karteczkę o następującej treści:

Gruby (zwróćcie uwagę na obraźliwy przydomek) - ocena klasyfikacyjna opisowa roczna

Gruby może i nawet ma swoje zalety, choć bardzo starannie je ukrywa. Owszem wykonuje drobne prace domowe, ale często trzeba je po nim poprawiać. Gdy robi zakupy, zawsze czegoś zapomina. Zdecydowanie zbyt często zagląda do naszej szafki ze słodyczami, a potem wulgarnie kłamie, że to nie on wyżarł całą czekoladę. Jeśli poświęciłby naszemu mieszkaniu tyle uwagi, co odświeżaniu Facebooka, dom nasz wyglądałby jak Wersal w okresie największej świetności. I odpieprz się od mojego sposobu prowadzenia auta. Raz tylko pojechałam kawałek na ręcznym, a ty mi to do dzisiaj wypominasz. Przypominam Ci więc, że to ty zmasakrowałeś tył naszego auta i to dwa razy. 

Postanowiłem, że uzupełnię moją ocenę roczną Królowej Matki o kilka zdań. Ona i tym razem odpisała mi zgodnie ze swoim temperamentem. Listy te już nie nadają się do publikacji. Następne trzy ich serie tym bardziej. Jednak paru rzeczy się nauczyliśmy dzięki temu. Po pierwsze oceny opisowe sprawdzają się w nauczaniu początkowym, ale w prawdziwym życiu już niekoniecznie. Po drugie kobiety zawsze będą pamiętać więcej wstydliwych faktów od mężczyzn. Po trzecie co prawda lodówka non erubescit, ale też nie wszystko uniesie.

 

 

Lista hańby

ojciec_wwwirgiliusz

Wstyd. Hańba. Odrażający upadek. Świeży entuzjazm kontra cynizm degeneratów. Wartości versus rozpad moralny. Tak. Tak właśnie wygląda różnica między rodzicami, którzy dziecko planują lub się dopiero go spodziewają oraz tymi, którzy parę lat na ziemi, a nie w chmurach fantazji, z potomkiem spędzili. Solenne obietnice jednych to słowa, które już tym upadłym, zdegenerowanym przez gardło nie przejdą:

Jesteśmy przygotowani na bycie rodzicami - przygotowani teoretycznie, mentalnie i fizycznie.

Umiem kontrolować swoje emocje.

Nie zamierzam dopuścić do sytuacji, że tylko udaję, że słucham, co mówi moje dziecko. Rozmowa jest bardzo ważna.

Zawszę znajdę czas na kreatywną zabawę. Malowanie farbami? Układanie wieży z mebli? Co tylko zechce, nie można przecież zabijać w dziecku odkrywcy.

Brzydzę się przekupstwem, groźbą oraz kłamstwem jako metodami wychowawczymi. To są antymetody i z wychowaniem nie mają i nie powinny mieć nic wspólnego.

Nigdy nie będę traktować telewizora jako zastępczej niani.

Tym bardziej nie będę dawać mojego smartfona dziecku tylko po to, by zyskać kilka chwil spokoju.

Na moje postępowanie wobec dziecka nie będzie miało wpływu, ile osób patrzy i komentuje naszą aktualną sytuację. Choćby miało to być całe miasteczko zebrane w naszym kościele, choćby to miała być cała szkoła na apelu. 

Podważać zdanie drugiego rodzica przy dziecku? Ta nielojalność nie ma prawa się wydarzyć.

Głęboko gardzę rodzicami, którzy przez swoje głupie, nieprzemyślane wypowiedzi podcinają dzieciom skrzydła.

Ani jeden z błędów, które popełnili moi rodzice, nie będzie moim udziałem.

 

 

 18

 

Umarłem, aby żyć

ojciec_wwwirgiliusz

Witam wszystkich po próbie samobójczej.

Udała się doskonale, pacjent nie żyje, a na jego miejsce pojawił się nowy. Bo kiedy tak leżałem martwy, czekając, na to co będzie dalej, pomyślałem sobie, że pora skończyć urlop wychowawczy. Że monotematyzm jest dobry być może w małżeństwie, być może w religii (choć tu już można mieć trzech Bogów pod pozorem jednego), ale w blogosferze to strasznie człowieka wyjaławia psychicznie. No więc postanowiłem poszerzyć swoje horyzonty i pisać o czym popadnie i kto mi podpadnie. Roboczo przyjąłem sobie kilka kategorii, ale szczerze mówiąc nie zamierzam się nimi za bardzo przejmować. Oto one:

- dzieci śmieci czyli po staremu

- politykiada i tu będą moje osobiste wycieczki do świata polityki, ale też historii

- dieta tysiąca piw jest to dział na razie hipotetyczny, bo w nim bardzo liczę na udział pewnego znajomego piwosza i smakosza, ale to jest transfer trudny i rozmowy wciąż trwają

- widziały gały, co brały - recenzje od kina i serialu poprzez literaturę po sznurowadła, jeśli będzie mi się tak akurat chciało

- i cała reszta - wpisy o niczym lub/i nie pasujące do powyższych

Jak widać, nie porzucam tematu dzieci. Po prostu poszerzam swoje horyzonty. Aha, będę też dodawał obrazki. Bo ludzie muszą mieć obrazki. Bez obrazków się nie da. Obrazki będą własnoręczne i prymitywne. Przerysowane z tej książki. + teksty własne. Może z czasem staną się lepsze. Na początek taki:

 FullSizeRender

Jak już napisałem, mam nadzieję, że z czasem nauczę się lepiej. Marzy mi się umieć narysować gołą babę. Ale żeby była fajna. Naprawdę fajna.

I to by było tyle spraw organizacyjnych. Tymczasem możecie w komentarzach wklejać, to co mi obiecywaliście, jak sądziliście, że już naprawdę odchodzę. Te wszystkie czekoladki, komputery, piwa i wszystko. Poproszę to wszystko. A wkrótce normalny wpis.

 

 A dla tych wszystkich, których zastanawiają się, jak udało mi się przeżyć samobójstwo, mam stosowny cytat. Pochodzi on z książki "Piękni dwudziestoletni" Marka Hłaski:

Była w swoim czasie opowiastka o amerykańskim pisarzu, który pisał powieść w
odcinkach. Pewnego dnia przyszedł do swego szefa:
Pisarz: - Szefie. Od jutra chcę dziesięć dolarów więcej za odcinek.
Szef: - Won.
Pisarz odchodzi gwiżdżąc beztrosko. Szef łączy się z sekretarką i każe, aby przyszedł
Rappaport. Rappaport wchodzi.
Szef: - Rappaport. Od tej chwili będziesz pisać dalej tę przeklętą bzdurę.
Rappaport: - Tak jest, szefie.
Zgarnia nonszalanckim ruchem manuskrypt i wychodzi; szef pogrąża się w dalszej
pracy. Za godzinę wraca Rappaport; jest zupełnie pijany i trupio blady. Kładzie przed szefem
manuskrypt.
Rappaport (bełkocze): - Wszystko skończone. Otrząsam pył z moich nóg i przeklinam.
Zataczając się wychodzi; szef żąda, aby przyszedł Treppengelander.
Treppengelander wchodzi.
Szef: - Patrick. Masz od jutra dalej pisać tę hecę.
Treppengelander: - Tak jest, szefie.
Wychodzi. Po godzinie wraca trupioblady. Pijany. Rzuca manuskrypt na stół i nie
mówiąc nic wychodzi. Sytuacja robi się poważna; z drukarni dzwonią.
Szef woła Najlepszego. Najlepszy wchodzi.
Szef: - Ty... i tak dalej.
Najlepszy: -O.K.
Po godzinie wraca pijany: pijany i trupioblady.
Szef: - Co jest?
Najlepszy: - Nic się nie da zrobić. Bohater wyskoczył z samolotu na wysokości
dziesięciu tysięcy metrów i jest bez spadochronu. Wokół niego lata eskadra odrzutowców i
strzela do niego pociskami rakietowymi. Na dole czekają już na niego trzy rekiny z otwartymi
paszczami. A teraz idę.
Otrząsam pył z moich nóg i przeklinam...
Najlepszy wychodzi; szef woła pierwszego i obiecuje mu podwyżkę.
Następnego dnia ukazał się dalszy ciąg opowieści odcinkowej, zaczynający się od
słów: „Nadludzkim wysiłkiem woli, wydostawszy się z tych irytujących opresji, Mike
Gilderstern powrócił do Nowego Jorku"

© Ojciec Wwwirgiliusz
chowa dzieci swoje
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci